Gdzie nam się wolno złościć?

Złość nie jest naszą ulubioną emocją. Naszą – mam na myśli dość szeroko – społecznie czy wręcz cywilizacyjnie.

Ale złość jest. Istnieje naprawdę. Czasem bardziej, czasem mniej dotkliwie – dla nas samych i naszego otoczenia.

Nie lubimy złości. Złość nas złości. Nawet bardziej niż pozostałe emocje. Bo złość jest emocją z tej „ciemnej strony mocy”. Nie jest ładna, ani przyjemna. Przez wielu klasyfikowana do tych „złych” lub „negatywnych” emocji.

Boimy się złości. Bo podważa, albo wręcz zrzuca naszą maskę. W oczach wielu osłabia nasz skrzętnie wypracowywany wizerunek – kulturalnej osoby, dobrego człowieka, wyważonego profesjonalisty. Często – w odczuciu wielu – „uderza” w relacje.

Nie wiemy co z tą złością zrobić. Bo przecież chwilami aż nam się z uszu dymi (jak mawia Moja Mama), a tu nic. Sza. Ogon pod siebie – tu się złościć nie wolno. A jak się złościsz to jesteś „ten zły” / „ta niegrzeczna”.

Dziwne to bardzo, bo złość jest włączana do wąskiego grona emocji podstawowych (Ekman wyróżnił ich 5). Uniwersalna, czyli odczytywana międzykulturowo w oparciu o wyraz twarzy (znów badania Ekmana), czyli wszyscy my-ludzie ją mamy . Uwarunkowana ewolucyjnie, żebyśmy, jako gatunek, potrafili okazywać swoje niezadowolenie z sytuacji i wspólna z innymi gatunkami (badania Plutchnika).

Kluczowa różnica polega na tym, że zwierzęta mogą być niezadowolone z dowolnej sytuacji (i w związku z tym okazywać złość – warczeć, pokazywać zęby itp.). A my na niezadowolenie z sytuacji jesteśmy zbyt „ucywilizowani” i zęby możemy pokazywać wyłącznie w uśmiechu…

Pozwólmy się złościć! Sobie i innym. Wszędzie – w pracy, w domu, w przestrzeni publicznej. Nie traktujmy złości jak tematu tabu. Przestańmy patrzeć na jej wyrazy jak na koniec świata. Ktoś się złości i już. Jest niezadowolony/niezadowolona z sytuacji. To nasze prawo. I nie jest ono w nikogo wymierzone. Zresztą, pewnie zaraz przejdzie – wystarczy zmienić sytuację lub swoje do niej nastawienie.

Złość jest emocją i ma wszystkie cechy emocji – jest niezależna od naszej woli, natychmiastowa i – na szczęście – może być oddzielona od treści sytuacji (wg założeń Zajonca). A co najważniejsze – MIJA.

Po „wyzłoszczeniu się” można wrócić do spokojnej rozmowy. Mimo złości, można podjąć konstruktywne ustalenia. Oprócz złości można żywić do siebie naprawdę ciepłe uczucia.

I nie ma nic gorszego niż udawać, że jej nie mamy.

Reklamy

3 thoughts on “Gdzie nam się wolno złościć?

    • Naszych bliskich rani nie tyle nasza złość, ile nasze zachowanie pod jej wpływem. Warto nauczyć się odróżniać jedno od drugiego i dążyć do przeżywania i wyrażania naszej złości w sposób, który nie rani innych. A jeśli mimo wszystko się nie uda, zawsze można przyjść i otwarcie poprosić o wybaczenie – zachowania, a nie samej złości.

      Polubienie

  1. Z myślenia o emocjach: dwa końce tego samego kija – miłość i nienawiść, strach i odwaga, szczęście i nieszczęście, złość i… radość. Nie ma siły – utniesz złość, skrócisz kij, środek zawsze jest na środku. Im mniej złości, tym mniej radości. Odkąd pozwalam sobie na złość, moje życie wypełnia wielka radość. Złoszczenia się życzę wszystkim, którzy to czytacie. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s