Notoryczna sztuka wyboru…

10530664_797000133676387_1352079281190511861_nDoba ma 24 godziny, tydzień – 7 dni, miesiąc w porywach do 31… Dużo czy mało? Zazwyczaj jesteś w ciągłym ruchu, jednak niekoniecznie oznacza to równowagę. Właściwie – ciągły ruch rzadko ją oznacza.

Pamiętam, że kiedy na początku drugiego roku studiów podjęłam się dorywczej pracy miałam duży problem ze znalezieniem czasu na spotkania ze znajomymi. Choć było mnie stać na różnego rodzaju „wyjścia” nie miałam kiedy na nie chodzić. Później, kiedy z tej dodatkowej pracy zrezygnowałam, okazało się, że czasu mam mnóstwo – niestety fundusze już nie te. To był pierwszy, bardzo przyziemny, moment doświadczenia przeze mnie konieczności wyboru sposobów angażowania swojego czasu.

Niedługo później, bo na trzecim roku, postanowiłam studiować drugi kierunek, plus jeszcze dorobić kilka przedmiotów na kierunku podstawowym. Oznaczało to, że spędzałam 12h dziennie na uczelni właściwie przemieszczając się tylko między zajęciami. Byłam mistrzem wypełnienia dnia, a następnie padałam bez sił. Nie trwało to długo, bo trzeci rok psychologii to kiepski moment na podejmowanie dodatkowych wyzwań (przynajmniej tak było, gdy ja studiowałam). Dość szybko okazało się, ze studiowanie hobbystyczne wiedzy o teatrze nie ma większego sensu, kiedy się nie ma czasu czytać zadanych lektur… I już w drugim semestrze, kiedy poddałam się zupełnie z wiedzą o teatrze, miałam nagle mnóstwo czasu. Na tyle długo, że trzeba było go w coś zainwestować, więc zaczęłam praktyki w Dziale Rozwoju jednej z dużych firm, a krótko później zaangażowałam się jeszcze w szkolenia.

I każda z tych decyzji miała ogromny wpływ na moją osobistą historię. I pewnie mogłabym w nieskończoność mnożyć przykłady. Ale chodzi tylko o to, ze notorycznie dokonujemy wyborów, co do zaangażowania naszego czasu i energii w coś nowego. I czasem te decyzje są lepsze, czasem gorsze. Ale najważniejsze, że są nasze i że pomagają nam odnaleźć nasza bieżącą równowagę. Taką na tu i teraz. Nie z planem na najbliższe pół roku, ale z dobrym efektem aktualnie.

Dla jasności – nie jestem przeciwna planom. Wręcz przeciwnie. Moje „tu i teraz” jest zawsze w idei tego, co ma być później. Ale tu i teraz jest decyzja, a później są konsekwencje. Z kolei nasza równowaga bierze się z bieżących decyzji i nie zawsze jest idealnie wyśrodkowana. U mnie zazwyczaj jest okresowo nachylona w którąś stronę…

Jechałam dzisiaj samochodem i myślałam o tym, że w sierpniu i wrześniu we wtorki po południu pracowałam intensywnie nad stroną www Oblicza zmian. Od października do stycznia wtorki to dla mnie czas na studia doktoranckie, bo wtedy miałam ważne zajęcia. Teraz kończy się styczeń i zastanawiam się – w co zainwestować wtorki?

I oczywiście wtorki są tylko przykładem. Chodzi o notoryczną sztukę wyboru co do naszego zaangażowania – co przyniesie Ci najlepszy efekt na „tu i teraz”? Gdzie inwestujesz czas i energię? Na jaki efekt tym pracujesz?

Reklamy

One thought on “Notoryczna sztuka wyboru…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s