O niedocenianiu kobiet – wpis niefeministyczny

kobietaMoja znajoma postanowiła ostatnio sięgnąć po jedną z książek dostępnych w naszej firmowej biblioteczce rozwojowej. Książka o tematyce zacnej i aktualnej „Daj się znaleźć w sieci” Heather Lutze. Ponieważ koleżanka w Niemczech spędziła lat kilka, już na pierwszy rzut okaz wiedziała, że autorka jest kobietą. Natomiast już w pierwszych słowach tekstu kuła w oczy męskoosobowa forma narracji np. „doświadczyłem”, „poznałem”. Szybki rzut oka na na nazwisko tłumacza – otóż książkę tę tłumaczyła kobieta, która nie widziała powodu, żeby włożyć odrobinę wysiłku (czyt. wpisać nazwisko w Google) i docenić inną MĄDRĄ kobietę właściwym tłumaczeniem jej słów.

I tak to jakoś – z racji dnia, który za nami i z racji rozważań wielu o kobiecości i feminizmie postanowiłam napisać kilka słów o spojrzeniu kobiet na kobiety. Coraz częściej mam bowiem wrażenie, że przestała istnieć „solidarność jajników” – jeżeli istniała kiedykolwiek.

Nie doceniamy swojej pracy, nie korzystamy wzajemnie ze swoich usług, bo nie wierzymy w swój profesjonalizm. Mówimy o sobie „piękna i urocza”, rzadko podkreślając „mądra i profesjonalna”. Audytorium szukamy często wśród mężczyzn, sądząc, że dopiero kiedy oni docenią nasze kompetencje będziemy właściwe i adekwatne. A jak już któraś z nas ma jakieś zobowiązania, które utrudniają jej bycie na 100% akuratną to dopiero zaczyna się życzliwość koleżanek…

Katharine Zalewski w artykule dla Fortune „Jak przeprasza prezeska” przytaczanym ostatnio przez Wysokie Obcasy mówi, że „Matki w miejscu pracy zabijane są tysiącami draśnięć noża – i często za rękojeść trzymają inne kobiety.” Ja mam wrażenie, że jest nawet gorzej – że nie tylko matki, ale wszystkie kobiety i że nie tylko w pracy, ale generalnie w rzeczywistości społecznej kobiety z dziką przyjemnością dźgają się nawzajem…

Nie mówię, żeby zaraz promować, czy wyróżniać się wzajemnie ze względu na płeć czy rodzaj. Nie przepadam za kobiecymi kółkami wzajemnej adoracji – niezależnie od tego czy mają postać koła gospodyń wiejskich czy ruchu aktywistek. Nie jestem też zwolenniczką walczącego czy często zwalczającego mężczyzn feminizmu. Mówię raczej o wzajemnym zrozumieniu i podstawowym wsparciu. O świadomym dostrzeganiu wartości, bo żeby ją zobaczyć w Kobietach wcale nie trzeba mocniej wytężać wzroku.

Mówię wiec o szacunku – do OSOBY – jakiejkolwiek płci czy rodzaju by nie była. Z uwzględnieniem, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna jest pełnowartościowym człowiekiem. A ludzie – „człowieki” – funkcjonują jako jednostki. I trudno ich oceniać przez pryzmat grup do których należą – nie zawsze zależnie od swojego wyboru.

Chciałabym, żeby kategorią nadrzędną był CZŁOWIEK, z jego wiedzą, umiejętnościami, wartością i uwikłaniem w codzienność. Niezależnie od tak banalnych rzeczy jak płeć, rodzaj, orientacja seksualna, wyznanie, kolor skóry czy choroba.

Marzy mi się, że kiedyś będziemy się wszyscy traktowali jak LUDZIE… 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s